środa, 9 lipca 2014

Chorwacja, czyli tam i z powrotem

Tegoroczny urlop spędziliśmy na południu Chorwacji, na uroczej wyspie Korčula. To był wspaniały czas leniuchowania na plaży, podglądania ryb i jeżowców oraz oczywiście fotografowania. 
Zapraszam na fotorelację.

Chorwacką przygodę rozpoczęliśmy w Dubrowniku. Niestety z racji tego, że jechaliśmy autokarem nie było czasu na zatrzymywanie się i dokładne zwiedzanie miasta.








 lotniska w Dubrowniku na wyspę Korculę jedzie się 2h po tak zwanej Magistrali Adriatyckiej. Wbrew szumnej nazwie jest to droga wąska i kręta jak baranie kiszki:) Zresztą sami zobaczcie.




Widoki dosłownie zapierają dech - szczególnie jak się patrzy w dół ;)



Te białe kropeczki, które widać na zdjęciu to nie jakieś przyczepione do obiektywu paprochy, to sporej wielkości łodzie. 






Po drodze mijaliśmy miejscowość Ston, w której znajduje się drugi w Europie co do długości mur - w czasach swojej świetności miał prawie 6 km długości.


Jadąc magistralą można zobaczyć odstojniki, w których odparowuje sie wodę morską w celu pozyskania soli.


Oraz miejsca chodowli omułek (omułków?!) - na długich linach przymocowanych do dna umieszcza sie beczki, utrzymujące linę w pionie. Omułki przyczepiają się do lin. Potem wystarczy tylko wyciągnąć linę i gotowe!


Podejrzewam, że wygląda to podobnie jak tu:




Aby dostać się na Korculę należy złapać prom, który kursuje pomiędzy miasteczkiem Orebic na półwyspie  Pelješac a miastem Korcula. Przeprawa trwa ok. 15 min.





Polski akcent na morzu - żaglówka klasy Tango, jak na Zalewie Zegrzyńskim. 


Wbrew temu, co się wydaje ten statek wcale nie jest mały. Góra za nim ma 1000 m wysokości. :)




Pierwsze spojrzenie na Korculę. Potem będzie czas, żeby jej sie dokładnie przyjrzeć :)


Jeszcze 15 min autokarem i dojeżdzamy do Lumbardy, naszego miasteczka docelowego.


A to panorama wyspy. Skupisko domków po lewej stronie to Lubarda a po prawiej Korcula.



Brak komentarzy: